Wymarzona sukienka

Witajcie kochani!

Zacznę od pytania skierowanego do Pań: czy miałyście tak kiedyś, że wymarzyłyście sobie jakąś kreację i byłyście pewne, że żadna inna nie wchodzi w grę? Bez względu na koszty? Ja właśnie tak miałam tym razem!

Zaczęło się, jak zwykle, od okazji. Koleżanka wybrała mnie na swoją świadkową i chciałam uszyć sobie coś wyjątkowego na jej wielki dzień. Nad krojem i kolorem myślałam bardzo długo. Denerwowało mnie to, że ciągle zmieniałam zdanie i nie umiałam się na nic konkretnego zdecydować. Ostatecznie z niepewności wyleczyła mnie tkanina, którą zobaczyłam w sklepie textilmar – po prostu przepadłam! Piękna koronka w kolorze ciemnego winogrona spodobała mi się tak bardzo, że na jej zakup wydałam więcej, niż na jakąkolwiek wcześniej zakupioną sukienkę. To była iście szalona decyzja – wydać bardzo dużą kwotę na tkaniny, zamiast kupić sobie gotową sukienkę. A najgorsze było to, że nigdy nie szyłam nic z tak delikatnego materiału i istniało duże ryzyko zniszczenia tkaniny i straty pieniędzy. Na szczęście strój udało mi się uszyć bez większych problemów i projekt skończył się powodzeniem :). Nie zapomnę jednak jak przez pomyłkę zszyłam ze sobą lewą stronę koronki z prawą i musiałam je spruć uważając na to, by niechcący nie zahaczyć delikatnej tkaniny. Serce waliło, a oczy bolały od wpatrywania się w fioletowe niteczki koronki i przeszytego szwu.

Jeżeli chodzi o wykrój to zdecydowałam się na jednego z moich Burdowych „pewniaków” – wykrój #107 z numeru 1/2014, z którego skorzystałam przy szyciu sukienki wygranej w Cottonbee. Na dół wybrałam koło obficie zmarszczone w talii w stosunku 3:1. Sukienka powstała z koronki podszytej żorżetą również zakupionej w sklepie textilmar. Miejscami warstwa tkaniny była tak gruba, że nie wiedziałam czy moja maszyna da radę – na szczęście dała :)!

Ponieważ nie chciałam już dodawać do sukienki podszewki, najwięcej kłopotu miałam z wykończeniem szwów, tak by wszystkie krawędzie tkanin były niewidoczne od środka. Szew boczny wykończyłam szwem francuskim, a pozostałe szwy (w talii, podkroje pach, szew boczny z zamkiem krytym) wykończyłam lamówkami.

Mimo tego, że wydałam strasznie dużo na tkaniny oraz że sukienkę szyłam dwa tygodnie – absolutnie nie żałuję! Czasem warto pójść za swoją wyobraźnią i stworzyć coś, co sobie wymarzyłyśmy bez względu na koszty i poświęcony czas.

SB-9

SB-12

SB-1

SB-11

SB-10

SB-7

5 Comments

  1. Hej Kasiu :)

    Parę Twoich stroi wpadło mi w oko, ale tą suknią jestem zachwycona. Mam słabość do fioletów więc samym kolorem podbiłaś moje serce 😉 ale krój i wykończenie dołu spódnicy (nie zwykłe podwinięcie i podszycie, a wykorzystanie jak mniemam naturalnego wykończenia koronki) też są cudowne. A w tym makijażu i otoczeniu wyglądasz zjawiskowo. Twe zdjęcia kojarzą mi się jakoś z taką… teatralnością, że tak się wyrażę. :*

    • Dziękuję :). Przy koronce było sporo pracy, żeby w miarę dobrze sukienka wyglądała też po lewej stronie. Ale czasem warto poświęcić trochę więcej czasu, by stworzyć coś, co sobie wymarzymy :). Pozdrawiam!

Odpowiedz na „AniaAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>